Łódź walczy z plagą gołębi

pigeons Łódź, podobnie jak w wiele innych miast, ma problem z gołębiami. Gołębie, jak wiadomo, przenoszą różne choroby, w tym ptasią grypę (obecnie jakby trochę zapomnianą, w cieniu świńskiej), jak również zapaskudzają swoimi odchodami okolice, w których przebywają.

Władze miasta i spółek miejskich próbowały sobie radzić na różne sposoby. Najpierw odtwarzano z taśmy odgłosy wydawane przez jastrzębie i sowy - gołębie na początku się bały, ale stopniowo się przyzwyczaiły. Jak pisał “Dziennik Łódzki” w czerwcu 2007, po pewnym czasie taśmę trzeba było zmienić na “nowy miks wrzasków i pohukiwań”.

Następnie przyszedł czas na smarowanie wiat autobusowych “specjalnym amerykańskim żelem”, który okazał się jednak nieskuteczny. Później były metody drastyczne, czyli pułapki w postaci kolców. A już latem bieżącego roku, w regulaminie zachowania czystości przewidziano kary za dokarmianie ptaków. Mieszkańcy Łodzi nic sobie z tego jednak nie robią i karmią jak dawniej, prawdopodobnie dlatego, że dla “ludzi miasta” jest to jakiś substytut hodowli drobiu.

golebie-pizza Ostatnio zdecydowano się wykorzystać pomysł cieszący się poparciem ornitologów. Jak donosi łódzka Gazeta Wyborcza, miasto sfinansuje karmienie gołębi o regularnych porach, a do karmy dodawane będą środki antykoncepcyjne, tak aby przynajmniej spowolnić zwiększanie się populacji. Czy będzie to skuteczne? Jak mówi pani wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej UMŁ (cytuję za Gazetą): “Ten sposób od wielu lat z powodzeniem stosowany jest w Wenecji, mieście, w którym gołębie są jednym z głównych problemów”. Cóż - skoro od wielu lat, to chyba jednak nie poskutkowało. W każdym razie jedno jest pewne: żeby było czyściej, trzeba częściej sprzątać. Nie tylko po gołębiach.

Tagi: , , , ,